Mit nieistnienia epidemii. Historia zna już takie przypadki

Epidemia SARS-CoV-2 stała się szerokim polem do interpretacji dla niezliczonych miłośników teorii spiskowych. Najbardziej niebezpieczne są jednak te, w których wskazuje się, że epidemia po prostu nie istnieje. Historia zna już takie przypadki i nie trzeba sięgać wcale do odległej przeszłości. 


Teorie spiskowe przeżywają prawdziwy renesans, a wiara w nie może przynieść katastrofalne skutki.  Z dnia na dzień przybywa ich coraz więcej, a twórcom pokracznych treści nie przeszkadza to, iż wzajemnie sobie zaprzeczają. Najbardziej absurdalne mówią, że epidemii po prostu nie ma. Czy jest to tylko nierealne podejście, w które wierzy wąskie grono osób? Z czym mogą się wiązać takie przekonania?

Przykładów nie trzeba szukać w odległej przeszłości

Dokładnie 1 sierpnia 2018 roku ogłoszono wybuch ogniska epidemii wirusa Ebola w Demokratycznej Republice Konga. Od wybuchu epidemii do końca kwietnia 2020 roku potwierdzono 3462 przypadków, z czego 2267 to ofiary epidemii. Być może liczba ta byłaby znacznie mniejsza, gdyby nie mit nieistnienia epidemii.

Ataki na personel medyczny i ośrodki leczenia, ucieczki przed leczeniem oraz unikanie go, a w konsekwencji doprowadzanie do kolejnych zakażeń – mniej więcej takie były skutki lekceważenia, a dokładniej niewiary w to, że wirus Ebola jest realnym zagrożeniem dla zdrowia. Badanie opublikowane w naukowym czasopiśmie The Lancet Infectious Diseases w 2018 roku wskazało, że z 964 ankietowanych 25% nie wierzyło w epidemię, 33% uważało, że epidemia została “sfabrykowana”, zaś 36% twierdziło, że Ebola to element destabilizacji regionu.

Identyczny scenariusz nie powinien mieć miejsca, a nawet jeśli wystąpi, to będzie on najprawdopodobniej nieporównywalny ze względu na inną specyfikę choroby i inne okoliczności. To historia z innego kontynentu, w innych realiach, jednak już teraz w przestrzeni publicznej pojawiają się bardzo podobne hasła, jak te, w które wierzyli ankietowani.


Dlaczego ludzie nie wierzą w epidemię SARS-CoV-2?

Nieznajomość fachowej wiedzy, nieustannie zmieniający się stan badań trudny w interpretacji dla laika i wszechobecny chaos informacyjny to z pewnością tylko niektóre czynniki, wpływające na rozkwit teorii spiskowych. Coraz częściej zauważa się także spadek zaufania do rządów państw i instytucji, które nie były przygotowane na scenariusz epidemii SARS-CoV-2 i niejednokrotnie popełniają błędy.

W przestrzeni publicznej pojawiła się także niezgodność oczekiwań z rzeczywistością, która pozwala na zanegowanie istnienia epidemii tylko dlatego, że jej skala i rozmiary nie są widoczne “gołym okiem” dla każdego w codziennym funkcjonowaniu, a sama jej natura nie przypomina najczarniejszego i apokaliptycznego scenariusza rodem z filmów i książek o epidemiach.

Tymczasem epidemia z definicji to nic innego, jak wystąpienie zachorowań na określoną chorobę w określonym czasie i na określonym terenie w liczbie przypadków większej niż przeciętnie, a w jej czasie walka o zdrowie i życie nie toczy się na ulicy, zaś w szpitalach, co nie każdy może dostrzec. Nie jest to koniec świata, ale i nie jest to też sytuacja błaha. Problem istnieje i nie należy go lekceważyć, gdyż im więcej “niedowiarków” tym większe zagrożenie dla osób szczególnie narażonych.

Dział publicystyczny poświęcony jest publikacjom, w których autorzy mogą zamieszczać swoje prywatne opinie. Bezstronne weryfikacje faktów pozbawione opinii zamieszczane są w pozostałych działach dostępnych na stronie.


Adam Majchrzak

Twórca portalu i redaktor naczelny weryfikuj.info, fact-checker organizacji Demagog oraz redaktor portalu poinformowani.pl. Zainteresowany technikami manipulacji w cyberprzestrzeni.